Czas – materia niepoliczalnie policzalna…

DSC_0664

Czas bardzo szybko mija i ani się obejrzałam, kiedy od ostatniego wpisu minęło kilka miesięcy. Odpowiadając na niezadane pytanie czytelnika – nie, nie zapomniałam o blogu. Tak się jakoś złożyło, że nie miałam weny, by pisać. Ale uzupełniałam zdjęciami Facebookowy profil blogu (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Facebooka wyrażenie „atelier momentów”). A teraz wiosna, wszystko budzi się do życia, więc można powiedzieć, że i blog ożyje (w zasadzie ożył, jeśli można tak powiedzieć).

Przez te miesiące zgromadziłam bardzo duży materiał fotograficzny (absolutnie nie próżnowałam) oraz systematycznie zgłębiałam (i nadal to robię) wiedzę z zakresu fotografii, intensywnie pracując nad moim warsztatem, co zresztą znajduje odzwierciedlenie w zdjęciach przeze mnie wykonywanych. Od dziecka wychodzę z założenia, że jeśli coś robię, to robię to na najwyższym poziomie albo wcale. Nie stosuję półśrodków – ma być perfekcyjnie, a jak powszechnie wiadomo, nie od razu Kraków zbudowano, więc ja buduję ten swój metaforyczny Kraków bardzo mozolnie i pieczołowicie. I efekty widzę za każdym razem, kiedy patrzę na zdjęcia w aparacie. Jestem z siebie dumna, ponieważ praca nad warsztatem jest nieodłącznym elementem istnienia każdego artysty – nieważne, czy mamy do czynienia z malarzem, rzeźbiarzem czy fotografem. Fotograf to artysta, który poprzez swój ogląd świata zawarty w zdjęciach, jakie wykonuje, przekazuje coś od siebie -swoją wrażliwość na obraz: kolory, kształty, światło…Niedawno przeczytałam ciekawe stwierdzenie o tym, że fotograf amator martwi się o sprzęt, fotograf profesjonalista martwi się o pieniądze na sprzęt, a fotograf mistrz czeka na odpowiednie światło… Z perspektywy czasu, nabytych umiejętności i tego, jak postrzegam świat przez pryzmat obiektywu, mogę powiedzieć, że w tym stwierdzeniu jest bardzo dużo prawdy…

O czym zatem będę pisać? O technikach robienia zdjęć, ale nie takim językiem stricte naukowym, czyli profesjonalnym. Od zawsze powtarzam, że nie jest sztuką mówić o rzeczach trudnych (naukowych, technicznych itp.) językiem profesjonalisty – sztuką jest mówić o rzeczach trudnych w sposób przystępny i zrozumiały dla odbiorcy, zwłaszcza jeśli w danej dziedzinie jest laikiem. A zatem będę pisać o tym, jak robić zdjęcia w plenerze, jak wykorzystywać naturalne światło określonej pory dnia, jak w ciekawy sposób zaprezentować przyrodę, czyli niebo, kwiaty, drzewa, liście itp. Kocham fotografię makro, więc o tym też coś napiszę. Fotografia portretowa – ciekawa dziedzina, zwłaszcza że fotograficzne sesje ślubne, zaręczynowe czy komunijne przeżywają swoisty bum. Napiszę też o tym, jak zrobić doskonałe selfie, które tak naprawdę jest nie do odróżnienia od profesjonalnej fotografii portretowej wprost ze studia fotograficznego. Można powiedzieć, że opanowałam tę sztukę do perfekcji i wielu moich znajomych nie może uwierzyć, że „zdjęcia z rąsi” (jak ja kocham to stwierdzenie!!! ;-)) można robić w taki sposób. Po prostu umiejętne wykorzystanie gry światła i cienia, odpowiedni kąt ustawienia smartfona, odpowiednie ułożenie sylwetki, głowy itp. Wszystko wypracowane metodą prób i błędów 🙂 Swoją drogą może kiedyś napiszę poradnik o tym, jak zrobić idealne selfie w zależności od miejsca, gdzie się znajdujemy, w jakim świetle, jaka pogoda nam towarzyszy i co chcemy na tym selfie zawrzeć, czyli my sami, my w towarzystwie kogoś czy my & przyroda/budynek. Kim Kardashian stworzyła album selfie, ale to jedynie album, w którym nie ma profesjonalnej wiedzy 😉 Taka dygresja a propos selfie wszelakich. Kolejnym zagadnieniem jest tzw. fotografia nocna, czyli coś, co wymaga dużo cierpliwości i wiedzy fotograficznej z zakresu ustawień parametru aparatu. Efekty jednak bywają naprawdę spektakularne!

DSC_0665

Reklamy