Pańskie oko konia tuczy, a babskie oko patrzy, widzi i fotografowania się nauczy(ło)

Dawno nie pisałam na blogu… A już tak sobie obiecywałam, znaczy nie tylko sobie, ale i czytelnikom, że będę regularnie pisać… Plany swoją drogą, a życie swoją drogą… No ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło (coś mam dzisiaj pociąg do przysłów, chyba natura polonistyczna się we mnie po raz kolejny objawia, ha!), więc trochę rzeczy na dobre wyszło przez te blisko 2,5 miesiąca, zwłaszcza dwie: pod koniec września opublikowałam pierwszą książkę. Co prawda, jestem współautorką, jednakże w tę publikację włożyłam całe moje serce, umiejętności pisarskie (bycie doktorem nauk humanistycznych z zakresu językoznawstwa zobowiązuje) i zaangażowanie w tworzenie czegoś, co ma służyć przyszłym pokoleniom. Zabrzmiało poważnie, lecz trudno nie odnieść się w ten sposób do książki poświęconej miejscom kultu (kapliczkom, kościołom) oraz miejscom pamięci (pomniki) jednej z podkarpackich gmin, a dokładnie gminie Jarosław. Zatem w jakimś sensie zostałam pisarką i nieskromnie mówiąc, całkiem dobrze mi to pisanie wychodzi. Nie żebym popadała w samozachwyt, lecz jeśli wiem, że jestem w czymś dobra, to wiem to i koniec 😉

Drugim ważnym zdarzeniem z ostatnich tygodni jest to, że na jednym z konkursów fotograficznych („Piękno powiatu jarosławskiego”) doceniono jedno ze zdjęć, jakie zrobiłam w okolicy, gdzie mieszkam. Jury złożone z fotografów, fotoreporterów, artystów oraz przedstawicieli starostwa przyznało mi 3. miejsce (brązowy medal!!!) za zdjęcie przedstawiające zachód słońca. Jestem o tym bardziej dumna i szczęśliwa, że moje umiejętności i talent docenili profesjonaliści w dziedzinie fotografii. Nigdy nie ukrywałam, że jestem samoukiem jeśli chodzi o robienie zdjęć i wszystko, czego nauczyłam się o fotografii, zrobiłam we własnym zakresie. Nie używam także „fotoszopa”, choć nie wykluczam, że kiedyś będę – mam głowę wyjątkowo otwartą na zgłębianie wiedzy fotograficznej, komputerowej i wszelakiej, która pomoże mi robić świetne zdjęcia. Ciągle się uczę, choć w swoim tempie i po swojemu (tak już mam, że uczę się na własnych warunkach, a nie w sposób, który narzuca otoczenie), robię postępy i chcę być coraz lepsza w tym, co robię – na każdej z możliwych płaszczyzn. Nieskromnie mówiąc, mam talent do robienia zdjęć, patrzę i jednocześnie widzę to, czego wiele osób nie dostrzega – wynika to z wielu czynników, przede wszystkim z wrażliwości i empatii, stanowiących podstawę mojej osobowości. I co najważniejsze, bo spotykam się czasem z opiniami, że kobieta nigdy nie będzie dobrym fotografem, bycie kobietą, a tym samym kobieca wrażliwość i sposób postrzegania świata są ATUTEM w robieniu zdjęć. I niech nikogo nie zwiedzie fakt, że strona techniczna fotografii to domena mężczyzn! Absolutnie nie!!! Żyjemy w czasach równouprawnienia, czyli kobieta może pracować jako pilot samolotu pasażerskiego, zaś mężczyzna może realizować się w zawodzie położnika. Płeć nie jest żadną barierą, by wykonywać taki czy inny zawód. Stąd też i ten przewrotny tytuł wpisu – jestem kobietą, patrzę, widzę (z doświadczenia życiowego wiem, że patrzeć nie zawsze znaczy widzieć/dostrzegać) i fotografuję. Jestem kobietą i kocham robić zdjęcia, a one niech świadczą o tym, czy mam talent i umiejętności 🙂

A oto zdjęcie nagrodzone w konkursie! 🙂

1a

Reklamy